Polityka bez tajemnic – www.foolieton.wordpress.com

cięte pióro, komentarze polityczno-satyryczne

Archiwum dla wrzesień 2008

To wszystko interes

z 3 komentarzami

804. To wszystko jest interes
Koszerne jedzenie zalewa Amerykę. Robi karierę. Nic dziwnego, w ojczyźnie Hollywood karierę można zrobić na wszystkim. Wiec tak. Koszerne napoje, znaczy popitki plus alkohol, mięsa, witaminy, owoce, warzywa itd. itp. Żywność ekologiczna z grubsza wiemy, skąd się brała. A koszerna? Koszerna się robi, jak rabin da certyfikat. Produkt musi tylko wypełnić normę – „zadowolenia oka rabina”. No i degustacyjnie cokolwiek. A wódka? Z wódką jest najciekawiej. Leją do wanny, rabin się kąpie i dopiero potem rozlewają do butelek. Koszerna, bez wątpliwości. Z warzywami trudniej. Taki na przykład zmodyfikowany pomidor czy ziemniak, sprowadzony z Chin i transmutowany na koszerny. Weźmy ziemniaka. Jeden, mutant, waży 1 kg. Nikt nie uwierzy że to koszerny. Dają więc go do komory ciśnień, parę milionów atmosfer i robi się normalny. Tyle że, ubytku na wadze nie ma, dalej waży 1 kg. Jak dojdą do optymalnych ciśnień, będą te kartofle przerabiać na diamenty. Też koszerne. W razie gdyby znowu coś Żydom na świecie groziło, na przykład konfiskaty mienia za niezapłacone podatki, będą mogli spokojnie połykać. Koszerne to koszerne. PP, Stany, społeczeństwo amerykańskie, to najwdzięczniejszy kliento-płatnik. Tam reklama jest wszechwładna, wszechmocna i – kupią wszystko, co polecane. Co przemawia do wyobraźni. A już reklama koszerna /i koszerny produkt/, to bezapelacyjny hit! I kupują te produkty koszerne wszyscy. O, PP, stop. Nie wszyscy. Nie kupują – wtajemniczeni Żydzi. Bo dla nich, interes interesem, ale koszerne – musi być koszerne. PP, chyba polecę do Stanów jak taka hossa koszerności i zostanę milionerem. Wymyśliłem bowiem hit-koszer-produkt, który sprzeda się tam w milionach sztuk. Koszerne czopki do tyłka. Na wszystko.
I tym oto opty…
15.09.08

Written by beautyfool1

wrzesień 19, 2008 at 5:57 pm

Tusk będzie kastrował pedofilów

without comments

798. Tusk będzie kastrował pedofilów
PP, utarło się że czarni lepiej biegają od białych. A, nie zawsze i nie w każdej sytuacji. Jak czarny ucieka przed tygrysem, jest niewątpliwie szybki. Musi być szybki jak pantera. O, pantera też czarna. Nie, nie, żeby nikomu nie przyszło do głowy. Nie jestem rasistą. Mam tylko poczucie humoru. Jak pewien czarny prezenter telewizji amerykańskiej. Już były pierwsze kolorowe telewizory, a on wchodził do studia i na wizję i mówił do telewidzów którym mogło się zdawać że kolory uciekły: proszę państwa. proszę nie regulować telewizorów. Ja – jestem czarny.
No i ok., wracając do biegania. Kilku młodych na krótkich holiday-sach w pewnym bantustanie, no, poszli za ostro i zabrakło im kasy. No i wymyślili. Już mówię. Stanęli na murzyńskim bazarze, jeden z aparatem – fotograf, drugi model, a trzeci – inspicjent – impresario – konferansjer. W jednej osobie. No i ten drze się po angielsku: Bambusy, atrakcja, zdjęcie z białym! Za jedyne 5 dolarów! Ustawiać się w kolejce! I gestem jeszcze zachęcał, a oni podchodzili, kiwali głowami i uśmiechali się. No i było tak dopóty, dopóki nie znalazł się jeden który znał angielski i im tego nie przetłumaczył. No i teraz wracając do początku. Nasi biali chłopcy bieg do hotelu wygrali z przewagą 10 metrów! Przed całym murzyńskim bazarem!
PP, tak nawiązałem do tego, bo, ale najpierw dzisiejszy tytuł: „Tusk chce kastrować pedofilów”. Wiecie, tamci co gonili naszych chłopców, mieli co najmniej takie, lub zbliżone zamiarki. Zamiary. No, jeżeli tu ułoży się podobnie, to trzeba założyć, że pedofile też będą uciekać.
Pytanie, czy ich Tusk dogoni?
Tylko – nie, nie, nie-nie-nie. Odrobina szacunku.
Przecież premier nie będzie ganiał za pedofilami po ulicach, czy tam gdzieś po parkach i krzakach.
No jak, premier? Nie.
W związku z tym, oczywiście, może on, oczywiście na koszt, z kasy, skarbu państwa, wynająć szybkobiegaczy, którzy będą uciekających pedofilów doganiać i doprowadzać do Tuska. A Tusk cęgami-obcęgami, ciach, – będzie obcinał. Oczywiście, jak tam będą jakieś szamotanki i ruchy, może się zdarzyć, że obetnie jeszcze i fiuta, a nieraz nawet z nogą. No ale to już problem samego pedofila, bo po co tym pedofilem jest.
Oczywiście, jednym cięgiem Tusk może podłączyć do listy pedofilów swoich największych przeciwników politycznych i ciach! Wiecie, potem jak się okaże że pomyłka, to jak zaczną referować swoją rzekomą krzywdę eunuszymi głosami od sopranu w górę powiedzmy, to kto, kto ich tam weźmie poważnie? Wszyscy będą się tylko chichrać i jak zabawny moment, powiedzą: proszę jeszcze raz powtórzyć, bo nie zrozumieliśmy. I ubaw podwójny. Czy po raz drugi.
No i też oczywiście, tak jak kat, tak i Tusk może mieć swoich pomocników. Bo to po pierwsze, do pomocy, a po drugie odpowiedzialność potem w razie czego mniejsza, bo się powie, w danym przypadku, – to nie ja, to on, a on ów – to nie ja to ten /trzeci/ i tak pokręcą, zakręcą, że nigdy nie będzie winnego. Jak w sądzie. Albo, jak to politycy. W tym mają wprawę.
PP, aż mi się laptop zagrzał. Klawiatura. Z emocji. Powiem wam, w tajemnicy, – sam bym pokastrował. Mieć na koncie paru eunuchów, he, byłoby o czym opowiadać wnukom.
Że PiS tej inicjatywy nie podchwycił! Wszyscy esbecy byliby już dziś wykastrowani. I większa część pezetpeerowców. A kto wie, czy i nie Wałęsa! – Kto Panu to zrobił? Kwa-kwa-kwa, by piszczał. No ale kto – kwa? Kwaśniewski? –Yy. Sami widzicie, ciężko dojść, kto. Jednak przyznacie. I co tam bawić się w lustracje. No nie?
I tym oto opty…
09.09.08
ps. PP, z tym kastrowaniem, to wszystko na nic. Bo już słyszę że Światowa Korporacja P…fili załatwiła sprawę w Chinach. Dogadali się. Tam będą wycinać młodym chłopcom, tyle że w komplecie, jądra z ch. I przyszywać tym p. I teraz nie wiem czy będą przychodzić do Tuska po docinkę, czy tam na miejscu w Chinach, kompleksowo. Ma to tę wyższość nad uzupełnieniem samych jąder, że będzie można sobie dobrać odpowiedni, a w zasadzie jaki się chce, rozmiar ch. A jak to w ogóle w Chinach w ocenie społeczeństwa? PP, pełne poparcie. Rząd chiński rozwiązał to bezbłędnie. Ideologicznie. Robią to w ramach odnowy moralnej, pod hasłem które chińskie społeczeństwo owacyjnie zaakceptowało: „Więcej ludzi, mniej ch.”.
Nie tak jak u nas, PP.
I tym oto opty…

Written by beautyfool1

wrzesień 16, 2008 at 8:59 am

Tempo

without comments

800. Tempo
PP, traktuję politykę rozrywkowo. Gdyby jej nie było, nie byłoby się z czego śmiać. Z jej przyczyny i za jej sprawą, jestem uduchowiony. Inspiruje mnie. Tworzę i tworzę neologizmy. Euro w Polsce w 2011. Nowa idea Tuska. Czyli – ideator. Nowicjusz idei. Wybory też w 2011. Jak idea chwyci, będzie poparcie wyborcze. I o to chodzi. Cukiereczek pokazany. Albo marchewka. Trenują na nas, trenują. Ostro.
Dziś Wyborcza zdenerwowała wielkiego Ławrowa, swoimi idiotycznymi insynuacjami, że Rosja przymknie oko na tarczę, jeśli my – na ich działania w krajach byłego ZSRR. Że niby to główny cel wizyty. Próba storpedowania rozmów, czy głupota?. Ławrow umiał się znaleźć. Zdementował to bez zająknięcia. Klapa Wybiórczej.
Czy media mają prawo do takich torpedujących d/enuncjacji?
Trzeba by było odwołać się do komediopisarzy. Szekspirowskie „Poskromienie złośnicy” już było, teraz można by dopisać polskie – Poskromienie Michnika. Bez cudzysłowu.
Negliż, PP, negliż. O właśnie. Dziś dzwoni do mnie rano przyjaciółka i mówi, – przyjedź, tylko ubierz się ładnie, żebyś ładnie wyglądał, bo koleżanka jest u mnie. – Słuchaj, mówię, jak ładnie i dla koleżanki, – to tylko nago!
Nago nie! /Ona/. Ale słyszę w tle koleżankę. Tak, tak, nago, jestem za!
To w intencji nagiej prawdy. I ubranego Michnika. W garnitur szoferaka, wożącego włamywacza „na roboty”. Ale o tym już kiedyś pisałem.
I tym oto opty…
11.09.08

Written by beautyfool1

wrzesień 11, 2008 at 6:42 pm

Bomba w górę

z 2 komentarzami

793. Bomba w górę
Powiem krótko. Piszę i komentuję dla Polski i w interesie Polski. Bez własnego. PiSy, Platformy, dziś są, jutro ich nie będzie. A Polska będzie zawsze. Dopóki będziemy my. I to cała, prosta kwintesencja. Jestem prawicowy /z racji wrodzonego antypezetpeer-yzmu/ i mój pogląd jest taki, że ani Platforma ani PiS nie są chlubą tego kraju, ani żadną nadzieją. Na nic. Owszem, z obu partii można byłoby wybrać polityków drugiego rzędu, którzy mogliby stworzyć prawicową partię, taką, której bym zaufał i którą bym pokochał. Pisałem już o tym. Ale ja nie jestem tu po to, aby kogokolwiek przekonywać do swoich poglądów. Czas pokaże, czy są słuszne. Jeśli ktoś jest jednak zainteresowany, moje polityczne, wizyjne credo jest we Wstępie, na www.foolieton.wordpress.com. Na salonie jest tak. Harcownicy Platformy /w skrócie HP/ i Harcownicy PiSu /dla odróżnienia – HP/. I przy byle okazji wzajemne ataki i zaciekłe obrony pozycji. Tyle że tak. W tych szarpaczkach słownych najważniejszy jest interes partyjny, który najczęściej przesłania – interes Polski. Zapomina się po prostu o Polsce. Aktualnie burza na blogu u marka.dumle. Tytuł – „Kwaśniewski nie śmierdzi”. Od razu w komentarzu zadałem proste pytanie. Czy to dogmat? Ale nie w tym rzecz. Tam idzie o to, że Kaczyński ma go za doradcę w sprawach polityki wschodniej. Eks prezydenta Kwaśniewskiego. Przy wielu pytaniach i wątpliwościach, czy to praktyczne, czy to moralne, jest jeszcze więcej /z obu stron/ przekonywujących odpowiedzi. Oprócz argumentów i „argumentów” które tam wyczytałem, ja sam mógłbym tak za /jak i przeciw/, przytoczyć jeszcze wiele. Ale nie o to chodzi. Nie chcę stawać po niczyjej stronie, chcę stawać po stronie prawdy. Nie mnie krytykować Prezydenta. Jeśli takie doradztwo ma służyć Polsce, pal diabli, niech ten czerwony diabeł doradza. Ale, mnie paraliżuje coś innego. Wzajemny i tajemny pomost Kaczyński-Kwaśniewski. Pamiętacie jak Kwaśniewski ubiegał się o stanowisko przewodniczącego parlamentu Unii i udał się z tym po poparcie do…bity komuch do prawicowego prezydenta /!/. Już wtedy przecierałem oczy ze zdumienia. PP, ich coś łączy. Coś o czym my zwykli śmiertelnicy, nie mamy pojęcia. I na pewno nic chlubnego. Tyle że, takie rzeczy wychodzą. Wcześniej czy później. Dlatego dyskusja o tym czy prezydent może mieć takiego czy innego doradcę jest dyskusją o pietruszce. Tu jest bowiem o wiele poważniejsze pytanie. Dlaczego?
I tym oto mało opty…
08.09.08

Written by beautyfool1

wrzesień 8, 2008 at 8:50 am

Napisane w polityka

Tagged with , , , ,

Klasyka foolietonu

without comments

792. Klasyka foolietonu
PP, Tusk szuka argumentów /do zaprezentowania/ na sukces, na rocznicę rządzenia. Ja powiedziałbym tak /trawestując/: dajcie mi sukces, a ja wam argumenty znajdę. No tak, tylko jaki? A tak poważniej, – to już sama rocznica /że rok przy władzy/ nie wystarczy za sukces? Ha, a powinna. Ja, jakbym utrzymał się rok na linie, w dodatku na jednej nodze, rozgłosiłbym to wszędzie. Łącznie z księgą Quinessa i Monitorem Polskim. Nie monitorem Sony, tylko polskim. Sukces ekwilibrystyki. No tak, tylko dalej nie wiadomo, co tu podać. Może więc, nowe dziesięć punktów? Tu w zasadzie wcale nie trzeba byłoby się wysilać, tylko odwrócić i podać w odwrotnej kolejności. Od końca. I ok. Albo nowy program. Znaczy stary, tylko też, czytany od tyłu. Nikt się nie połapie. Chociaż, inteligentni ludzie zaczynają już dostrzegać, że po jednej stronie jest PO i PiS, a po drugiej, a precyzyjniej, po przeciwnej, – my. Może też niezupełnie. One są w kręgu własnych zainteresowań, jak w ringu, a my, arbiter tego nieelegantium, zwyczajem gawiedzi, przyglądamy się temu. Dla osłody /nam/ podam, że była już partia która straciła kontakt ze społeczeństwem, zatraciła więź. I nie ma. Ale to tam dywagacje. Od czego sztuka argumentu? Może by więc na tę rocznicę jakaś tablica pamiątkowa? Gdzieś tam niedaleko pomnika POwstańców polskich? Rodowodowo, jak widać, można się wesprzeć. W ogóle, dzisiaj politykę zakwalifikowałbym, określiłbym, jako – kategorię zjawiskową. Cud miód. Tyle że niepoprawna. Jak ta rudo-czarna blondynka. A, zapomniałem, wy nie znacie. A więc, – autentyczna historia. Żona – blondynka, miała już dość wysłuchiwania /pod swoim adresem/ o blondynkach, więc przefarbowała się na rudo. No i niby ok., ale w zasadzie ilość jej gaf specjalnie nie zmniejszyła się. No i tam, po którejś kolejnej, mąż w przypływie irytacji mówi: no i widzisz kochanie, rude też idiotki. Na co zdeterminowana żona, ale, uwaga, z nadzieją w oczach /do męża/: jeszcze mogę się przefarbować na czarno. PP, wbrew pozorom, w tej prostej i lekkiej opowiastce, powtórzę, autentycznej, z życia wziętej, jest głęboki aspekt filozoficzny. Dotyczy ona bowiem, tak naprawdę…nas wszystkich. A już polityków w szczególności. Oni bowiem zawsze w takich sytuacjach, pozostają, – z nadzieją w oczach. Nie wyprowadzajmy ich zatem z błędu. To nas przecież bawi. Oczywiście, oczywiście. Bawi, dopóki nie przestanie.
I tym oto opty…
07.09.08

Written by beautyfool1

wrzesień 7, 2008 at 4:39 pm