Mitologia po polsku
744. Mitologia po polsku
W blogu JKM wyczytałem że w Ameryce nadal pokutuje mit pucybuta, który został milionerem. U nas nie. U nas bardziej popularna jest opcja, że pierwszy milion trzeba ukraść. Chociaż, jak już się w kraju poprawi na tyle, że praktycznie wszyscy z zagranicznych exodusów zarobkowych będą mogli wrócić, może masowy napływ czyścibutów, nasze poglądy odmieni. Jak w reality show. Tyle że, przy takiej konkurencji wątpię aby któryś dopiął swego i tym milionerem został. Nie no, jasne, oczywiście że nie chcę, ani nie mam zamiaru nikogo obrażać, tym bardziej rodaków, że to wszyscy byli tam pucybutami. Ja tylko tak ogólnie dla lepszego zobrazowania statusu naszej siły roboczej na Zachodzie. Jasne, no bo jak tam tak łatwo z pucybuta zostać milionerem, to stanowiska te zarezerwowane są dla tubylców, czyli – wysoko i szlachetnie urodzonych krajan, obywateli danego kraju. Tyle że. Pomijając fachy-obciachy, w kraju, ciężko jest ten marny milion zwykłemu obywatelowi ukraść. Gdzie jest taka możliwość, są na posterunku służby i wyspecjalizowane hordy polityków zrzeszonych pod różnymi sztandarami w celu realizacji tych samych celów. Za pomocą różnych programów oczywiście. Jest to kuriozalne, ale i genialne. No bo co by było, jak wszyscy by oświadczyli to samo? Że idą po kasę?! Nie no, oczywiście, mogliby wtedy licytować się, na przykład w kampanii wyborczej jedna partia mówi: my idziemy tylko po 10 milionów. A my tylko po pięć! /druga/. A trzecia: a my nic nie ukradniemy! Ooo, i tu jest pies pogrzebany. Tych co mówią że nic, trzeba się bać najbardziej. Bo mogą ukraść wszystko. Poza tym, jak tacy uczciwi, to niech się wezmą do pracy. I zero głosów. Wybrać trzeba zawsze miedzy tymi, którzy mówią prawdę. Tylko, jak to sprawdzić? I to jest odwieczny dylemat wyborcy.
I tym oto opty…
02.08.0
ps. W ostatnich wyborach kierowano się wskaźnikiem – uśmiechnięci i nie uśmiechnięci. Jednak to ma znaczenie tylko przed wyborami. Po, ci których nie wybraliśmy, śmieją się z nas że wybraliśmy tamtych a nie ich, a tamci, ci których wybraliśmy, też śmieją się z nas. Że wybraliśmy ich. I jeszcze, ja tylko tak od siebie. PP, nie bądźmy naiwni. Żadni nie biorą mniej jak 100. W milionach. Oczywiście statystycznie wygląda to super-puper. Poprawa. Stu pucybutów zmienia klasę. Z robotniczej na wyższą średnią, lub niższą wyższą /wyższa – wyższa, to miliarderzy/. Innymi słowy, wyraźny skok, podniesienie stopy życiowej. Statystycznie oczywiście, statystycznie. Bo to zawsze jednak tylko wśród swoich. A zwyklakom, co pozostaje? Toto-lotek, PP, tylko toto-lotek! Innego sposobu nie ma.
I tym oto opty…