Archiwum dla sierpień 2008
Upadek Platona
783. Upadek Platona
PP, o upadku obyczajów mówił nie będę, bo wiadomo, oczywistość. Dziś będzie o czymś znacznie gorszym. O upadku świata idei, czyli – filozofii Platona. I nie są to czcze rozważania. Na to jest dowód. Zacznę od duszy. PP, rozkwit naszych czasów spospolitował piękno. Filozofii i idej. Zbrutalizował, odarł z pierwiastka najgłębszego estetyzmu. Dusza ludzka znalazła się zatem na rozdrożu. Siedzieć w człowieku, czy zmienić siedzibę? Platon powiada tak: /zapytuje/ – dlaczego dusza, doskonała i wieczna, związała się z ciałem, tak niedoskonałym i znikomym? No właśnie, dlaczego? I czy to musi trwać? Nie musi. Dziś wiemy, że ciało jest więzieniem duszy. Nośnikiem. Ale. Równie dobrze nośnikiem może być krab, pająk, ptak, młotek czy nocnik. To tak gwoli poinformowania, w szczególności dla ludzi o nadmiernie rozbudowanym, rozdętym ego. Oczywiście młotek mógłby się przemieszczać jak bumerang, a nocnik jak latający spodek. Nie ma rzeczy niemożliwych. I ludzi/nośników – niezastąpionych. Więc tak, jak dusza z nas odejdzie, staniemy się przedmiotem. Także przedmiotem żartów i kpin ze strony kraba, pająka, ptaka, a w szczególności młotka i nocnika. Jedynym co nas póki co wyróżnia, rzeczą specjalistyczną i wysoko rozwiniętą w sensie samej technologii oraz pojemności, jest ludzki mózg. Pałac duszy. Miękki dysk /w odróżnieniu od komputerowego – twardego/. Reszta to nihilizm. Zaprzeczenie idealissimusa. Krach idei. Przejdźmy jeszcze zatem do platońskiego pojęcia świata idealnego, a co za tym idzie, idealnych krajów i społeczeństw. Pierwszy, nasuwający się wniosek? Idealne społeczeństwo – mrzonka i ułuda. Na dzień dzisiejszy, biorąc pod uwagę stany faktyczne, można /upadłą/ teorię Platona włożyć między bajki. Wyjaśnia to do końca sam pogląd Platona na ustrój społeczny. Formuła państwa: rządzą filozofowie, bronią wojownicy, reszta, czyli ogólnie mówiąc – wytwórcy, zaspokajają potrzeby materialne całości. I to właśnie przypieczętowuje koniec Platona, którego zamiótł nasz realny świat. No bo PP, powiedzcie mi, w jakim kraju rządzą dziś filozofowie? Upadek Platona. I tyle.
I tym oto opty…
29.08.08
Inter-wizje
782. Inter-wizje
Dziś J. Kaczyński: „będziemy bronić Gruzji do upadłego”. I takim oto sposobem, PP, mamy szanse znaleźć się w gronie upadłych kobiet i upadłych aniołów. I popiołu do sypania pokutnie na głowę też będzie full, tylko szkopuł. Bo to my będziemy tym popiołem. PP, spokojnie, to tylko wizja. Interwizja, telewizja, żeby uspokoić do końca, przechodząc do pojęć bezpiecznych. Tyle że. Czy telewizja jest pojęciem bezpiecznym? No, tu byłbym był ostrożny w sądach. Z całą pewnością jest niebezpieczna dla tych których chce zdyskredytować i pogrążyć. Czwarta władza. Internet – piąta. Co formalnie pierwszy sankcjonuję. Z drugiej strony wsparcie Gruzji jest oczywistą koniecznością. Tyle że. Pan Prezydent jako naczelny zwierzchnik polskich sił zbrojnych, zadmie w trąbkę, a naczelny dowódca od platformowego rządu, powie – nie. Demokracja znaczy przecież /również/ – każdy swoje. A co zwykły obywatel? Musi czekać. Żeby być spokojnym, wyłączyć wzorem strusia, telewizory i radia. Sam świst nadlatującej atomówki będzie już raczej ukojeniem. Poza tym jest jeden pozytyw. W popiele ponoć łatwiej pozbierać myśli.
I tym oto opty…
29.08.08
Obiektywnie
781. Obiektywnie
PiS nawet w połowie nie jest tak upierdliwy, tak nachalnie krzykliwy, destrukcyjny, jak była opozycyjna Platforma. Platforma, plus media. Dziś nie ma między głównymi partiami żadnego kompromisu /co jest katastrofalne dla Polski, a będzie, w konsekwencji – dla obu formacji/. Czuć to i widać. Jest tylko, – kto kogo, obliczone na dyskredytację strony przeciwnej. To wyraźny znak, wynikającej z zacietrzewienia, złej woli – obu stron. Jest to i smutne i przygnębiające. Anomalia tak doskonała w swej absurdalności, że trudno mi przytoczyć porównawczo, – większą. Najgorsze w tym wszystkim zaś jest to, że każdorazowo opozycja nie przedstawia sposobu na ukaranie opcji przeciwnej, po krachu jej rządów i przejęciu władzy. Kary za złe, naganne i szkodliwe dla Polski rządy. Nie przedstawia, bo…to przecież działa…w – obie strony. A kto przy zdrowych zmysłach będzie kręcił na siebie /perspektywicznie/ bat? Pewnie. Pytanie tylko, biorąc pod uwagę całokształt, czy rzeczywiście przy zdrowych?
I tym oto /mało/ opty…
27.08.08
Czarno widzę
779. Czarno widzę
PP, powiało smutkiem. W internecie na portalach – „banda na bandę”, ścierają się harcownicy /„dyżurni”/ obu głównych partii. Pozornie walczą o racje, a tak naprawdę o wpływy, internautów, czyli – ich sympatie i w konsekwencji – głosy. Wyborcze rzecz jasna. Walka o dusze, bez udziału Rydzyka. Smutek. Chociaż z Rydzykiem byłoby jeszcze smutniej. Pogrzebowo. Smutek, bo: dobre pióra się tłamszą, błyskotliwości ich – matowieją lub chropowacieją i zgrzyta ideologicznie. To znaczy ideologii tak naprawdę nie ma w tym żadnej, poza jedną może, że jedni za PiSem, a drudzy za Platformą. Front i afront. Dojdzie do tego że internauci będą omijać portale ideolo, jako zainfekowane i na placu boju pozostaną sami harcownicy. W Sopocie incydent na lini Majewski – Jacek Kurski i gwizdy widowni. I komentarz do tego, Jacka Kurskiego: społeczeństwo nie lubi polityków. Ja tam tego nie wiem, ale skoro to mówi sam Kurski, to coś w tym jest. Smutek. I do tego mamy jesienią mieć nowy /amerykański/ wizerunek prezydenta, który ma urosnąć do rangi…PP, pesymistycznie wróżę. Nie urośnie. Wizażysta się tylko obłowi. Dobre i to, że coś narodowi skapnie. Wracam do lubienia/nie, polityków. Pewna internautka rzuciła dramatyczne pytanie, – ile trzeba zjeść lubczyku, żeby pokochać własne ciało. – Tyle, ile się waży. Jak 100, to sto. I teraz, w przypadku polityków, powiem tak. Wagowo określić się nie da. Przekracza to bowiem granice ludzkiej wyobraźni. Może więc inaczej. Trzeba byłoby obsiać lubczykiem całe Chiny. Tyle że, wówczas w Chinach /i na świecie / zabraknie ryżu. Na świecie, to na świecie, pal diabli. Ale tu, wymrą wszyscy Chińczycy. I to jest PP, na dzień dzisiejszy cena, jaką trzeba byłoby zapłacić, żebyśmy pokochali – naszych polityków. Póki co, czarno widzę.
I tym oto opty…
26.08.08
ps. Czarno widzę, tym bardziej, że jak zabraknie Chińczyków, sami będziemy musieli się wziąć za pracę. Wy-twórczą.
I tym oto opty…
Trędowate mity /Do rękoczynu!/
778. Trędowate mity /Do rękoczynu!/
PP, mam tutaj /na salon.24/ bardzo sprawną w piórze Pisownicę i co tekst /Jej/, ja z powodzeniem mogę wysmażyć swój, bazując na Jej rewelacjach, z lekka tylko przeplatając je dla niepoznaki, komentarzami. I tak. Co dzisiaj mamy? Wielkie oburzenie na tekst w NIE. PP, Jerzy Urban i Urbanowe urwisy, są jakie są i w wielu przypadkach należy im tylko pogratulować sprawności piór, jak i umiejętności siania makiawelizmu zaszczepialnego, bo wszak w tym celu się pisuje. Żeby dotrzeć do czytelnika, przekonać go i pozyskać. Kasa, kasa! Z tej to głównie przyczyny, Jerzy Urban jest dziś bogatym człowiekiem. Jedni żyją z pracy rąk, inni – mózgu. Takie życie. Oczywiście, pamiętam czasy, kiedy Pan Urban był Niedorzecznikiem lewicowego rządu i kiedy sam podskakiwałem z wrażenia, słuchając jego interpersonalnych, interpretacyjnych wynurzeń. Zanurzeń. No ale wyskakałem swoje i dziś mnie to już nie rusza. Druga rzecz. Tekst wysmażony przez M., autora powieści „Ławica”, będącej plonem jego wielokrotnych pobytów w szpitalach psychiatrycznych. No, wnioski mogą być dwa. Jako domniemanego czubka, nie można po pierwsze, zaskarżyć, a po drugie – brać poważnie. Oczywiście zakładam że informacja autorki o szpitalu jest prawdziwa. Dalej. O co rzecz się rozgrywa? Ano, red. ów, napisał w NIE /a gdzie indziej miał zresztą napisać takie rzeczy?/, że Juszczenko ma trąd, wiec Kaczyński który się z nim wielokrotnie witał, pewnie też, stąd nie chce pokazać świadectwa zgonu, sorry, świadectwa o stanie zdrowia. Diagnozę że Juszczenko ma trąd, postawił doktor-akademik Gundarow, a zaprzeczyli jej lekarze z kliniki w Austrii. Mówiąc tym samym NIE dla NIE. Tyle że, to nie załatwia sprawy, bo mimo tego, NIE – pisze. Wiecie, NIE jest post.k., prezydent nasz, więc stanę w obronie prezydenta. Sprawa jest bowiem bardzo prosta. Jak donoszą autorytatywnie epidemiolodzy, co trzeci witający się z trędowatym, zaraża się. Koniec kropka. PP, nasz Prezydent witał się zawsze pierwszy. I samo to obala już cały mit Mittelstaedta. W tym momencie przedstawiłem do końca autora urojonego paszkwilu w NIE. PP, nie bez powodu przytrzymałem nazwisko w rękawie. As. Posłuży do puenty. Spójrzcie. Mit-telstaedt. Mit i reszta, – mask-demask. Oczywiście. Mit-telstead jest od tworzenia mitów. W NIE. Tyle że, jego mity nigdy nie zagrożą greckim, ani, tym bardziej, naszej współczesnej rzeczywistości. Tak więc pełen luz i spoko. A w spornej sprawie? Wystarczy obserwować. Jak za 10 lat odpadnie Panu Prezydentowi ucho lub nos, będziemy mogli zacząć przypuszczać, że coś jest nie tak. Bez zbędnych nadinterpretacji.
I tym oto opty…
25.08.08
ps. PP i teraz, niech P. Prezydent wita się często i ochoczo z przedstawicielami oPOzycji. I – bodygardy, – pogotowie. Który tam nie poda ręki, za łapę i podać Panu Prezydentowi. Do uścisku. Na wszelki wypadek – trzykrotnego.
I tym oto opty…